Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

W drodze do lepszego jutra. Część 1. Asertywność.

Portret użytkownika eldoka

Witajcie!
Chciałbym dzisiaj poruszyć temat jakże ważny, również w związku z kobietą ale i w życiu codziennym. Dlatego nie wiedziałem gdzie konkretnie umieścić go w kategoriach.

Na początek, czym jest asertywność?
Nie będę się rozpisywał, bo każdy znaleźć może na ten temat elaboraty w internetach ale w skrócie znaczy to umiejętność powiedzenia "nie".

Pamiętam jak kiedyś, póki nie zainwestowałem we własny rozwój, miałem z tym problem. Dlaczego miałbym mówić komuś "nie" skoro potrafię jemu lub jej pomóc? Przecież jak odmówię to będzie to odebrane jako niechęć do drugiej osoby.
Otóż nie!
Zaznaczę jeszcze, że nie mam tu na myśli tego jak szef poprosi o wykonanie jakiegoś zadania które macie w zakresie obowiązków a wy w odpowiedzi powiecie mu że dzisiaj nie i żeby sam sobie zrobił. No chyba że nie chcecie długo popracować w danym miejscu Laughing out loud
Też nie w tym rzecz, żeby odmawiać zawsze i wszędzie - chociaż na początku może to być dobre żeby wytrenować asertywność.

Osobiście dla mnie, z obserwacji i z doświadczenia, powiedzenie "nie" na jakąś prośbę jest bardzo ważną umiejętnością która pozwoli na dalszy rozwój nas jako świadomej, pewnej siebie osoby.

Wracając do meritum.
Zrozumcie, że jeśli ktoś nas prosi o pomoc w danej sytuacji a my nie mamy na to czasu bo mamy swoje obowiązki, nie chcemy tracić czasu lub po prostu nas to nie interesuje i powiemy "nie" to tak na prawdę nic się nie dzieje. Bo nasza zgoda to nic innego jak dobra wola. Jeśli druga osoba obrazi się na nas lub będzie w stosunku do naszej osoby zrażona to ONA ma problem ze sobą a nie my.
To ONA nas prosi a MY nie musimy się na to godzić.
Oczywiście, kiedy chcemy i możemy to zgadzamy się i pomagamy. Nie powinniśmy również zawsze się nie zgadzać. Trzeba znaleźć tzw. złoty środek.
Pamiętajmy, że jeśli zawsze będziemy się nie zgadzać to inni uznają nas za buca i samoluba - tego również nie chcemy.
Ja mam zasadę, że pierwszy raz się zgadzam (jeśli mogę) a później dla zasady nawet jeśli mogę nie pomagam. Dwa, trzy razy (wiadomo, to nie jest twardo trzymane) odmawiam i później znowu podaję pomocną rękę.
Takim podejściem, pokazuję, że jestem pomocny ale jeśli mam swoje ważniejsze sprawy nie rzucę ich od razu, bo ktoś chce żebym coś dla niego/niej zrobił. Bardziej doceniają wtedy co dla nich robię.
Znam bardzo dużo ludzi, którzy mają problem dlatego, że nie są asertywni. Nie potrafią odmówić i inni ich wykorzystują.
Ktoś kto nie jest asertywny od początku znajomości, ma ogromny problem i nie widzi wyjścia z takiej sytuacji.
Tak na prawdę, powoli, cierpliwie można to zmienić ale na pewno każdy z nas kto ma kontakt z ludźmi i zawsze pomagał, miał sytuację, że odmówił i druga osoba była zła na taką odpowiedź. Była ZŁA na to, że nie zrobiło się tego tak jak oczekiwała (sic!).
Pamiętajmy, to że pomagamy i zgadzamy się na coś to jest NASZA DOBRA WOLA.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że druga osoba się przyzwyczaja do tego i z najprostszą sprawą biegnie do nas i prosi o pomoc. Rozleniwia się.
"Po co mam to robić, jak wiem że Paweł mi z tym pomoże a pewnie i sam zrobi, bo przecież zawsze robił jak go poprosiłem/am."
A figa! Paweł powiedział w końcu: "Nie zrobię tego dla ciebie". I szok! Jak on może?!
A no może i tak robi i guzik ci do tego.
Właśnie, ważna też rzecz. Nie tłumaczmy się dlaczego nie. Ten kto się tłumaczy czuje się winny i to jeszcze potęguję odebranie negatywnie naszej odmowy.
- Pomożesz mi z tym?
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Po prostu nie mogę. Mam inne zadania.
Tyle.
Będzie ogromnie ciężko, wiem po sobie. Mnóstwo osób się na mnie obraziło i krzyż im na drogę.
Ale wiecie co? Teraz każdy wie z kim ma do czynienia i że szanuję swój czas. I to ode mnie zależy decyzja czy pomogę a jak pomogę to bardziej to doceniają.
Nie raz już miałem sytuację, że ktoś do mnie podchodzi, pyta o pomoc w czymś i na początku dodaje "wiem, że jesteś zajęty/masz zadania ale czy znajdziesz później dla mnie chwilkę, żeby mi coś wytłumaczyć/ w czymś pomóc?"
Są przygotowani na to, że mogę powiedzieć im "nie" i nie będą tym zdziwieni.

Jeszcze jedno, staram się najczęściej mówić: Słuchaj, nie teraz, znajdę później chwilkę to dam ci znać."
Nie ma u mnie już sytuacji, że zgadzam się i rzucam wszystko.
Nie ma innej opcji jak zacząć tak robić.
Przygotujcie się na to, że będą się dziwić i obrażać i za żadne skarby nie przejmujcie się tym. Nie bierzcie tego do siebie. To jest zupełnie normalne. Ktoś ma wszystko na zawołanie a nagle odmowa. Praktycznie każdy tak reaguje. To wszystko się zaczęło od dzieciaka i będzie towarzyszyło całe życie.

Zupełnie teraz inaczej funkcjonuję odkąd jestem asertywny. Jestem przekonany o własnej wartości, pewniejszy siebie i wiem, że moja ewentualna pomoc jest bardziej doceniania bo nie jest codziennością a moją dobrą wolą i okazaniem szacunku dla drugiej osoby, że swoją wolną chwilę poświęcam by pomóc w jakimś problemie.

Nie będę tutaj się mądrzył co macie robić, jak ćwiczyć asertywność i uważać się za mistrza tej umiejętności bo zapewne jeszcze nie raz się na tym złapie, że nie nie zawsze tego się twardo trzymam. Ale ważne jest, by wiedzieć o tym, że macie prawo odmówić komuś i nie przejmować się tym.

Opisywana przeze mnie na blogu, koleżanka z pracy co ją bajerowałem, była mega nieasertywna. Najlepsze było to, że mówiła mi o tym, że ją to boli. 3 lata pracy razem, obserwacji jej mojego zachowania do współpracowników i wbijania jej w główkę tego, że nie może tak postępować i teraz jest całkowicie inną osobą jeśli chodzi o ten aspekt. A jeszcze pamiętam, jak na początku próbowania, odmówiła komuś, ktoś oczywiście się obraził i wyszedł z pokoju a ona cały dzień lamentowała, że powinna inaczej postąpić. Rzucała wcześniej wszystko, udzielała odpowiedzi w pewnej sprawie (pomagała) i przez kolejne 10 min nie mogła skupić się na czym zrobiła przerwę lub wychodziły później błędy w jej pracy.

Jest mnóstwo informacji na temat asertywności w necie, w książkach i na jutubie. Wystarczy poszukać, poszperać i zacząć to stosować.

Na koniec dodam, że w związku i w kontaktach z kobietami, jest tak samo.
Tylko że tutaj mamy gorsze konsekwencje.
Zgadzamy się na wszystko i w oczach kobiety jesteśmy ciepłe kluchy i pieskujemy a na koniec dostajemy kopa w dupę i lecimy na podrywaja z pytaniami jak to naprawić.
Jeśli się nie zgodzimy na coś to wielka obraza majestatu.
Panowie.

Szanujmy siebie i swój czas.

Pewnie będąc w związku nie asertywnym i nagle zaczniemy tacy być to ten związek się skończy ale po prawdzie to będzie lepiej dla nas.
Rozumna istota (kobieta) zrozumie, inna się obrazi i odejdzie ale my będziemy w zgodzie z samym sobą a to przecież jest w życiu najważniejsze!

Dziękuję za uwagę i jeśli ktoś ma coś do dodania w temacie lub skrytykowania (oczywiście tylko konstruktywna krytyka pożądana) to proszę o komentarze.

Na pewno jest to temat dużo głębszy i moje wypociny go nie wyczerpują ale chciałem troszkę rzucić światła na problem.

Pozdrawiam serdecznie!

Eldoka.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pckr

Bardzo dobry wpis! Dodałbym

Bardzo dobry wpis!

Dodałbym że asertywność to też umiejętność wybrania tego co naprawdę chcemy ponad to co nam narzuca ktoś inny - czyli czego będziemy prawdopodobnie żałować, bo albo nie wyrobimy się ze swoimi zadaniami i będziemy wkur#[email protected]^!.
Na rozmowie o pracę proponują 5000? Chuja, wiesz że wart jesteś 7000 to mówisz 7000.

Abstrahując od kobiet i pracy, przy kumplach też przyda się asertywność - sam czasem daję się jak pizda namówić na "jeszcze jedno piwko" albo "stary wrócisz taksą a auto odbierzesz rano", choć wiem że kolejny dzień mam wypełniony zadaniami, a potem cały dzień do dupy. Czego zabrakło? Ano asertywności...

Gdy masz swoje zdanie i

Gdy masz swoje zdanie i potrafisz jawnie mówić nie, ludzie patrzą na Ciebie z większym poważaniem, z czasem możesz stać się osobą decyzyjną w jakiejś grupie społecznej.
Niejednokrotnie to zauważyłem, gdy przychodził czas podjęcia decyzji czy to w grupie znajomych, czy to współpracowników reszta z automatu zerka w stronę takiej osoby jakby czekając na jej decyzję i dopiero podejmuje swoją nierzadko jej przychylną.

To bardzo ważna umiejętność wpisująca się pewność siebie każdego z nas, pozwalająca żyć w zgodzie z samym sobą.

Ale z tym "jeszcze jedno piwko" to cięższy temat Smile

Portret użytkownika Pinochet

U mnie jest akurat tak, że

U mnie jest akurat tak, że pomogę raz, drugi, trzeci, ale jak ktoś tego już nadużywa to koniec z pomaganiem.

Ktoś pożycza ode mnie hajs i jak zwleka lub muszę latać za nim by mi oddał to więcej nie pożyczę. Można by rzucać przykładami, aż do samego rana.

Dobry wpis, asertywność to

Dobry wpis, asertywność to podstawowy fundament do osiągnięcia luzu życiowego. Sam kiedyś miałem z tym spooory problem, teraz mniejszy przez pracę którą wykonuję (podbiła mi sporo asertywność) - ale wiem, że to nadal nie jest ten stopień i muszę złapać równowagę.

Warto nadmienić, że im bardziej angażujesz się w poprawę swojej asertywności tym bardzej konkretnym człowiekiem się stajesz - w relacjach osobistych ze znajomymi, z kobietami, z rodziną. To jest mega krok w przód dla poprawienia samopoczucia i pobicia wartości swojej osoby.

Osobiście temat asertywności jest dla mnie bardzo ekscytujący, dlaczego? W momencie w którym odmawiasz, bo coś faktycznie Ci nie pasuje i gdzie wcześniej byś na to poszedł w głowie tworzy się niezły pierdolnik, masz wyrzuty, myślisz po kilka razy "a może jednak powinienem.." - takiego chuja, pół godziny później jesteś zadowolony z siebie, bo postawiłeś na swoim i nikogo przy tym nie skrzywdziłeś. Nauka bycia asertywnym jest ciężka o ile wcześniej byłeś na wiele przychylnym mimo swoich racji - ale ile radości i dumy dają efekty.. szczerze? Ja czułem wręcz euforię gdy ułożyłem sobie w głowie kilka rzeczy i zacząłem częściej mówić, że czegoś nie zrobię/nie ogarnę.

Aaaa i jeszcze jedno, powiem Wam coś od serca. Jeżeli ktoś faktycznie ma taki problem i źle się z tym czuje to musi pamiętać o jednym. W momencie, gdy ktoś prosi Was o coś, czego od razu nie chcecie czynić TO NIE ZASTANAWIASZ SIĘ KURWA JAKĄ WYMÓWKĘ MASZ WCISNĄĆ OSOBIE PROSZĄCEJ, TYLKO MÓWISZ PROSTO Z MOSTU ŁAGODNYM I SPOKOJNYM TONEM: "Nie chce mi się", "Nie mam ochoty", "Umówiłem się z dziewczyną/koleżanką/chłopakiem na kawę i pomoc Tobie spierdoli mi dziś czas na ogarnięcie się do wyjścia" - jak chcesz być asertywny to nie możesz pierdolić się w tańcu, bo nic ze starań nie wyjdzie, przerabiałem ten temat. Albo konkretnie (zupełnie jak z kobietami hehe), albo wcale się za to nie zabieraj i dalej się wkurwiaj, że dajesz innym za dużo od siebie a sam moczysz chuja w kiblu.

* nie, te teksty wyżej nie są w żadnym stopniu chamskie, ktoś kto ma trochę oleju w głowie zrozumie.

Portret użytkownika lukas198820

Dobrze w niektorych sprawach

Dobrze w niektorych sprawach isc na przeciw i pod prad a nie isc za tlumem.

Przyklad:

1.Kumpel tych jebanych jogerow nie lubi ale nosi bo moda.

2.Codziennie widze gosci z broda bo moda a wygkadaja jak bezdomni bo im nie pasuje.

3.Pytam dzus kumpla czemu prubuje rzucac a nie rzuci..A on do mnie ze na szlugu mozna pogadac☺