Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Veni vidi, tak czy nie vici? Dylemat podrywacza.

Portret użytkownika eldoka

"Ej - to są moje wolne myśli
Wiesz? Dla tych, którzy dziś tu przyszli
Chcesz? Jeśli nie, to nic nie rób
To Twoje życie, twoja kartka papieru"

Jak nawijał Pelson w jednym z moich ulubionych kawałków tak i ja według tego chciałbym tutaj na gorąco podzielić się swoimi przemyśleniami.

Podczas jednego ze świeżych tematów wywiązała się ciekawa dyskusja i rzuciły mi się w oczy takie to wypowiedzi poniższe (bodajże Pino a drugiego nie pamiętam i nie kojarze):

-"Jeśli o mnie chodzi to nie interesuje mnie czy dziewczyna ma chłopaka. Z kolei jak ma męża i dzieci to się nie wpierdalam"

-"No i właśnie o to kaman - Ty byłbyś szczęśliwy, jakby ktoś Tobie się wpierdalał do związku?"

Temat w sumie wałkowany ale wydaje mi się, że warto dyskutować o nim dalej.

Wydaje mi się, że wszystko zależy od nas przede wszystkim. Od naszego postrzegania relacji, od doświadczeń (złych i dobrych), jak zostaliśmy wychowani i tym podobne.

Można by wspomnieć tutaj także o przyzwoitości.

Ale czymże jest przyzwoitość?

Według definicji PWN:

1. «postępujący zgodnie z normami moralnymi i obyczajami; też: świadczący o takim postępowaniu »
2. «taki jak należy»

Zacznę od punktu 2 który jest moim zdaniem definicją faceta w relacji damsko męskiej. TAKI JAK NALEŻY. O to to.
Jestem TAKI JAK NALEŻY. To jest moje zdanie a jak wiadomo, ono jest dla mnie najważniejsze. I w dupie mam co kto myśli co i jak robię.
I z tego przechodzimy do definicji 1.
Zgodnie z normami... Ale kto te normy ustala? Kto może mi mówić co jest normą? Normą dla jednego może być wypicie 5 browarów i trzymanie się na nogach dla innego będzie to 10 sztuk a jeszcze innego dwie.
Czy normą będzie stawianie kolacji, płacenie za kino na pierwszej randce czy też płacenie każdy za siebie?

Otóż, moi drodzy koledzy podrywacze, ja uważam że nie ma czegoś takiego jak przyzwoitość. Może kiedyś była, bo były inne czasy. Mniejszy dostęp do informacji o innych ludziach.
Zresztą internet tak napierdolił ludziom w baniakach, że teraz jakby istniało coś takiego jak przyzwoitość to by stanęło na głowie i tańczyło sobie break'a.

W czasach gdzie większość ludzi kalkuluje co im się opłaca, zakłada że związek czy małżeństwo nie wyjdzie, gdzie ludzie zdradzają się na potęgę, nie mamy o czym mówić.

Kiedyś jak ktoś brał rozwód, stawał się rozwodnikiem (rozwodniczką) to był jak przeklęty. Teraz to jest PRAWIE ŻE NORMĄ.

Do sedna.
Czy przyzwoitym jest podrywanie kobiety zajętej, zamężnej?
Czy jest duża różnica między jedną a drugą?

No to ja uważam, że nie ma znaczenia.
Może takie podejście jest trochę samolubne ale ja w tym miejscu zrzuciłbym odpowiedzialność na kobiety.
Bo to od kobiety zależy czy da się poderwać czy nie.
Jeśli chce być poderwana to to zrobi, nie ważne czy zajęta czy nie.
Oczywiście powódów takiego zachowania będzie mnóstwo. Rutyna, złe traktowanie, brak miłości, opieki czy chuj wie co tam jeszcze.
Ale to kobieta pozwala na całowanie, na seks, na podrywanie, na erotyczne teksty kolegi.

To ona ucina łeb na samym początku.

Jeśli tego nie robi to zazwyczaj są dwa powody takiego stanu.

1. chujowizna w związku
2. jest nieodpowiednią kandydatką na partnerkę

Czy ktoś z was jak widzi piękną kobietę i do niej podbija to zastanawia się czy ma mężą, chłopaka?

Wiadomo, może po chwili powiedzieć że tak jest (ale przecież też kłamią na ten temat, żeby sprawdzić czy masz jaja) ale i mogą ukryć same ten fakt. Bo chcą zostać poderwane.

Bo chcą się bzyknąć, chcą pobajerować trochę (wzbudzić zazdrość u swojego, poczuć się dowartościowane).

I tu dochodzimy do finału Laughing out loud

Szczerze to ja mam wyjebane czy ma męża, chłopaka. Zawsze może mieć lepszego mężczyzne czyli mnie Laughing out loud

Bzykałem żonatą z dziećmi (bez wiązania się i rozwalania związku ale przecież mogło tak się stać), bzykałem zajęte (nie koleżków czy znajomych) no i wolne oczywiście też.

Nie widziałem różnicy przy bzykaniu, może poza umiejętnościami i doświadczeniem ale wszystkie cipki były zajebiste Smile

Masz z tym problem że tak się nie powinno robić?
Okej, miej go. Bądź białym rycerzem, strażnikiem prawości czy chuj wie kim tam jeszcze ale nikt z nas nie powinien oceniać kogoś zachowań tylko patrzeć na siebie.

Każdy działa tak jak uważa, bo w końcu trzeba mieć jaja żeby robić i mówić to na co się ma ochotę.

Na koniec jeszcze dodam, że wiadomo, nie chciałbym żeby ktoś mi podrywał moją kobietę i ją przeleciał.
Ale to też ma swoje plusy. Mogę sprawdzić czy jest tą odpowiednią, że nie pójdzie bokiem - choć to nie daje mi pewności oczywiście.

A jak pójdzie, to cóż... c'est la vie

Sorry jeśli trochę chaotycznie i gdzieś tam nie było merytorycznie do końca ale pisałem to pod wpływem chwili. Zresztą cytat na początku wszystko tłumaczy Smile

Pjona!

Odpowiedzi

Pamiętam jak kiedyś tam

Pamiętam jak kiedyś tam wywiązała się wymiana zdań pomiędzy mną a Kensei'em pod którymś blogiem na podobny temat. Wtedy właśnie miałem takie podejście, że do zajętych się nie podbija ani nic. Miałem, do właśnie postu Pino. To on mi otworzył oczy mówiąc, że własnie.... co mnie interesuje czy laska jest zajęta czy nie, jak jest zajęta to sama mnie kopnie w dupe. Jak ktoś będzie podbijał do mojej laski to moge sprawdzic jak 'silna' ona jest wzgledem podrywu innych osob. Choć tu też nachodzi temat który pojawiał się wiele razy. Jaka opcja jest najlepzsa w takiej sytuacji. Olać i zobaczyc czy sama sobie da rade, czy postawić sprawę jasno i pokazac swoja silna rame tj przestajesz albo ou czy moze odezwac sie do ziomka (najgorsza opcja imo)?

Wracając do kopniecia w dupe w dupe, bo tak jak napisałes czy jak podbije do laski na mieście i mi powie ze ma chlopaka to ja mam sie od razu odjebac? A co gdy wlasnie mnei testuje? Wydaje mi sie, ze to juz chyba trzeba wyczuc i ocenic dana sytuacje.

Portret użytkownika Kensei

Yup, myślę podobnie. Taka

Yup, myślę podobnie. Taka sytuacja z podrywem zajętej to swego rodzaju sprawdzian dla związku, zarówno dla gościa jak i jego panny, jeżeli jest okej, panna to ukróca a pan nie reaguje, lub raczej, reaguje pewnie, nie sra w majtasy. Jeżeli sra, jeżeli panna nie odpulla amanta, to coś nie gra w relacji. Kwestia moralności jest subiektywna, jak amant jest wolny i mu się panna spodoba, może, ale nie musi spróbować, on nie jest z nikim zobowiązany do niczego. Z resztą, samo odbijanie zajętej już generuje w mężczyźnie lampkę z cyklu "niewierna", więc klasyfikuje jako kandydatkę raczej do seksu bez zobowiązań, niż potencjalną partnerkę na przyszłość. No ale, nic nie jest "prawdą", wszystko jest dozwolone, każdy wybiera sam.

I tak, każdy dojrzały człek decyduje i ocenia swoje działania, każdy jest za siebie odpowiedzialny.

Portret użytkownika Pekin

Popieram. Nie traktujmy

Popieram. Nie traktujmy kobiet jak przedmiotów, które możemy posiadać i podkradać. Mają własne rozumy i samodzielnie podejmują decyzje. Wszystko obraca się wokół tego jak silny wewnętrznie jest facet. Silny rozumie to o czym piszesz a słaby szuka wymówki. Po prostu łatwiej jest zrzucić winę za rozbity związek na trzeciego i tworzyć wizerunek odbijania jako niemoralnego, niż zaakceptować, że nie pociągało się własnej partnerki.

Portret użytkownika Pinochet

"Bo to od kobiety zależy czy

"Bo to od kobiety zależy czy da się poderwać czy nie.
Jeśli chce być poderwana to to zrobi, nie ważne czy zajęta czy nie."

Dokladnie tak. Od kobiety zależy czy do czegoś dojdzie czy nie. Czy da sie pocałować, obmacywac czy też rozłoży nogi. Jeden z drugim moze byc super-hiper-alfa-kozakiem, a to i tak nie da mu pewności co do panny. Albo pozwala sie poderwać albo nie. Wdaje sie we flirt albo nie. One też sa myślące, cwane i przebiegłe Smile

Tak jak pisałem w tamtym temacie, tak napisze i tu. Tego typu sytuację sa zajebisty sprawdzianem dla relacji. Widzimy z kim mamy do czynienia, maski spadają.

Imo i tak i nie. To nie jest

Imo i tak i nie. To nie jest też tak, że każda kobieta jest totalnie odporna na podryw faceta. Większość kobiet powiedzmy ma taką siłę do wystawienia granicy - że nawet jak trafi się lepszy, nawet jak sie w nim zauroczy to nie zdradzi, nie zerwie itd.

Ale są też kobiety słabsze psychicznie, najczęściej zaburzone, które po prostu nie są w stanie się opierać i być z jednym facetem. I to nie jest kwestia wyboru jak u panien powyżej tylko kwestia braków, rozwoju emocjonalnego itd. jak dziewczyna nie panuje nad emocjami to nawet jakby nie chciała zdradzić to i tak poleci w tango jak koleś jej zapewni emocje. I wtedy będzie to słynne "nie chciałam to on mnie uwiódł". W związku z taką kobietą konieczne jest aby facet "zaznaczył swój teren"

Problem tylko jest taki, że często te pierwsze zdradzają bo chcą zdradzać i po zdradzie nie żałują a na koniec wykręcają się wymówkami że to niech ich wina, podczas gdy to ich 100% wina.

Portret użytkownika Pekin

"W związku z taką kobietą

"W związku z taką kobietą konieczne jest aby facet "zaznaczył swój teren""
Nie nie nie nie

Do związku z taką kobietą facet nie dopuszcza.

Portret użytkownika eldoka

brak przeciwnych głosów w

brak przeciwnych głosów w dyskusji. Póki co wszyscy się zgadzają a pod takimi postami obrońcy prawości aż się telepią, jak to można zajętą podrywać.
Widzą zagrożenie w postaci faceta a nie swojej pańci - bo ona jest taka cudowna, nie puści się przecież z nikim Laughing out loud
Where R U guys? Laughing out loud

6. Nie cudzołóż. 10 Nie

6. Nie cudzołóż.

10 Nie pożądaj żony, ani sługi, ani bydła, ani żadnej rzeczy bliźniego swego.

I to nie chodzi o wiarę (nie chodzę do kościoła, choć jestem katolikiem- ale nie katolem), to podstawy naszej cywilizacji. Sam je kiedyś złamałem, za młodu, ale żałuję i nie popełniam już takich "błędów".

Ps. Sam napisałeś "bzykałem zajęte (nie koleżków czy znajomych)" czyli jakieś "normy przyzwoitości" posiadasz.

Ja bym spojrzał jeszcze z

Ja bym spojrzał jeszcze z drugiej strony, a mianowicie jest tez to wina samych męzów / chłopaków tych kobiet , nie mowie , ze zawsze, bo sa rożne powody rozstań, ale jak ktoś juz nadmienił, po jakimś czasie wchodzi rutyna , nie dbamy juz o swoja panie, nie dajemy emocji, w łóżku też jest rutyna,nie mówiąc juz o kwestiach hardkorowych o braku szacunku bo i takie nie zdarzają , i tak dalej i tak dalej, a później się niektórzy dziwią, ze zdradza i szuka kogoś na boku, dlatego uważam ze sami sobie po czesci tez jesteśmy winni,

Jakbyśmy zadbali, raczej nie poszłyby w bok, oczywiście sa wyjątki Wink
A jak ktoś nie pielęgnuje związku, nie dba o niego , niech się nie dziwi że poszła w bok.

Portret użytkownika Pinochet

"Jakbyśmy zadbali, raczej nie

"Jakbyśmy zadbali, raczej nie poszłyby w bok, oczywiście sa wyjątki Wink
A jak ktoś nie pielęgnuje związku, nie dba o niego , niech się nie dziwi że poszła w bok."

Czyli wychodzi na to, ze jak panna idzie w bok to nasza wina bo nie zadbalismy o związek. Czy kobiety to są bezmózgie istoty, które trzeba prowadzić za ręke i wszystko pokazywać? Jak panna idzie w bok to mam się katować i mieć wyrzuty sumienia? Serio to będzie wtedy moja wina, że w związku sie pierdoli? Moja wina czy obojga? Na stronie się dziwnie przyjęło, że Facet ma prowadzić związek, o wszystko dbać itd bo jak nie to panna spierdoli. Coś w tym jest, ale bez przesady, że my jesteśmy temu winni. Wiele osób biadoli o związkach, ale czy wiedzą co to są prawdziwe związki gdzie jest dwoje dojrzałych ludzi, którzy wiedzą czegp chcą? Którzy oboje zapierdalają na to by związek funkcjonował? Watpie.

Dziewczyny w związkach często

Dziewczyny w związkach często dają dużo sygnałów ze coś się pierdoli a większość facetów nawet ich nie zauważa , po dłuższym czasie dochodzi do zdrady i faceci nagle są zdziwieni ze coś się spierdolilo a było tak pięknie . Myśleli ze skoro już są w małżeństwie to jest to ich kobieta i chuj , a później mocne zdziwienie ze jak mogła mnie zdradzić . Kobieta mogła mieć cechy laski na całe życie ale tak długo już dusiła się w tym związku ze to pękło .
Moim zdaniem rola faceta jest dostrzeganie takich stanów na bieżąco bo wiele lasek nie powie ci wprost i tak już jest .

Portret użytkownika Pinochet

W jakims stopniu masz rację,

W jakims stopniu masz rację, ale jak panna mnie zdradzi to sie nie bede katować, ze to moja wina. No bez przesady Smile

Pino bez przesady .. nie

Pino bez przesady .. nie wchodźmy ze skrajnośći w skrajność

Chodźi o to aby emocje w związku cały czas podtrzymywać , aby cały czas się tliły i nie pozwolić im wygasnąć , tak jaka napisałem sa wyjątki , bywają rożne przyczyny rozstań ,

nie mowie , ze to Tylko nasza wina, bo tak nie jest, mowie ze nie możemy zapominać o naszej pani ,a nie napieprzać co tydzień weekendami np w xboxa Wink