Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Mieszanka Przypraw

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Zastanawialiście się kiedyś jakim facetem trzeba być, żeby kobiety za wami szalały? Nie chodzi mi o wzbudzanie atrakcyjności samym wyglądem. Nie chodzi mi też o robienie dobrego pierwszego wrażenia fajną nawijką. Pomijam aspekt finansowy. To wszystko się przydaje, ale na dłuższą metę kobiety przy Tobie nie utrzyma.

Sprzedam wam dziś swój patent na udane relacje z kobietami. Nieskromnie mówiąc, od kiedy zacząłem się zachowywać w ten konkretny sposób, to nie mam większych problemów z utrzymaniem kobiety, rozwiązywaniem sporów w związku. Nawet moje eks kobiety są mną seksualnie zainteresowane. Cały sekret polega na serwowaniu kobiecie pełnej palety przypraw jakimi dysponuję. Przez przyprawy rozumiem emocje. Słodki, gorzki, ostry, łagodny. Masz to wszystko.

Większość facetów w relacji z kobietą przybiera maskę, a to bad boya, a to ciepłego misia, a to jakąś inną. Problem tkwi w tym, że nikt nie jest bad boyem 24/7. Usiłując zachowywać się w określony sposób na okrągło tracisz na autentyczności i zaczynasz popełniać błędy. Co więcej, przyzwyczajasz dziewczynę, do tego że zawsze zareagujesz tak samo - nuda. Twoje zachowanie powinno być z Tobą spójne, co nie znaczy że masz być monotematyczny. Gdy jesteś zadowolony, to jesteś zadowolony, gdy jesteś zły, to okazujesz to. Proste co nie?

No nie, jak wszystko inne, to też wymaga praktyki. No i nie oszukujmy się, nam facetom nie przychodzi to intuicyjnie, zwłaszcza przy kobiecie. Może kilka przykładów:

Kiedyś spotykałem się z dziewczyną - kuzynka znanej aktorki, ale to mało istotne. Jechaliśmy gdzieś samochodem, kłóciliśmy się. W pewnym momencie rzuciła zdanie, które sprawiło, że kazałem jej zatrzymać samochód i wysiadłem. Wkurwiony zacząłem z buta wracać na piechotę do domu. Nie minęło 5 minut, a dziewczyna dogoniła mnie przepraszając za swoje zachowanie. Bała się, że jak odejdę to odejdę na zawsze.

Inna dziewczyna, typ pyskaty, który zawsze "ma rację". Swoim zachowaniem potrafiła doprowadzić mnie do sytuacji, gdzie ripostowałem ją w taki sposób, że sama zaczynała się śmiać z sytuacji która była przed chwilą idealnym przyczynkiem do awantury.

Inna sytuacja, pies wpierdolił dziewczynie słuchawki od telefonu. Ona zapłakana, wkurwiona na psa. No wiadomo jak kobiety mogą reagować emocjonalnie na różne nieprzyjemne sytuacje. Co zrobiłem w tej sytuacji? Sarkazm? Nie. Opieprz że przesadza? Strzał w kolano. Poszedłem na najbliższą stację benzynową (niedziela niehandlowa) i kupiłem jej takie słuchawki. Koszt niewielki, wysiłek praktycznie żaden (szedłem przy okazji po piwo), efekt piorunujący. Zostałem najlepszym facetem na tą chwilę. Takie drobne gesty budują atrakcyjność, z tym, że nie mogą być one wymuszone szantażem ze strony kobiety, być czymś w ramach przekupstwa czy przeprosin. Wtedy efekt będzie odwrotny.

No i wisienka na torcie. Sytuacja z tego weekendu z aktualną kobietą. Ponoć dziesiątka - modelka z insta, to też mało istotne, ale się chwalę bo mogę. Po pracy podjechałem po nią do mieszkania, mieliśmy jechać na miasto, a potem do mnie. Laska roztrzepana i się guzdrze. Coraz bardziej. W końcu słyszę, że otwiera sobie piwo - ja miałem robić za kierowcę, więc pić nie mogłem. Wszedłem do kuchni i zapytałem czy jedzie, bo ja już jadę. Ona na to, że jeszcze tylko piwo i się zbiera. Nerw mi puścił i oznajmiłem jej, że skoro tak, to ja jadę do siebie, ale bez niej. Wsiadłem do auta i jadę. 10 minut, telefon od niej "mogę przyjechać na noc". Odpowiedziałem "rób jak uważasz". W mieszkaniu zająłem się swoimi sprawami. Po 2 godzinach dzwonek do drzwi. W drzwiach ona: umalowana, uczesana, biżuteria, czarne kozaki za kolano, czarne futro, pod spodem kabaretki, szlafroczek i bielizna erotyczna. W torebce butelka dobrego wina. Jechała tak przez całe miasto żeby mnie przeprosić, mało to rozsądne i niebezpieczne. Ale bardzo efektowne. Jak się domyślacie, dałem się przeprosić. Laska zakochana po uszy. Czemu?

Bo dostaje całą paletę przypraw, czy tam wachlarz emocji. Dobrze wie, że nie będę udawał, że wszystko jest okej gdy nie jest. Ale wie też, że gdy trzeba to ją rozśmieszę, pocieszę, zaopiekuje się nią gdy będzie chora. Jak dajesz dużo od siebie i umiejętnie stawiasz granice to nie zginiesz.

Tekst może i niezbyt długi, ale przesłanie chyba jest zrozumiałe.

Pozdrawiam
Dobrodziej z Północy

Odpowiedzi

Portret użytkownika SolidSnake

Dobry i wartościowy wpis. W

Dobry i wartościowy wpis. Smile

W pełni zgadzam się z jego treścią oraz przesłaniem.

Portret użytkownika Kensei

"Emocje, grajcie na nich jak

"Emocje, grajcie na nich jak na skrzypcach", pamiętam taki klasyk, prawdziwa moc drzemie w tych podstawach.

Zrozumienie swoich emocji, akceptacja tego co się czuje i adekwatne zachowanie do sytuacji. Umiejętność zrozumienia cudzych emocji, przy jednoczesnym nie obarczaniu nimi siebie samego. Bycie spójnym, odwaga bycia takim, niezależnie od strachu przed rezultatem.

Najlepszą grą jest taka świadomość, która nagradza Cię umiejętnością "porzucenia gry", gra staje się wtedy samoistnym bytem, który po prostu płynie w zgodzie z Tobą.

"Fighting without Fighting".

Keep UP the good work Smile

Portret użytkownika Pckr

Granie na emocjach ma raczej

Granie na emocjach ma raczej negatywny wydźwięk i kojarzy się bardziej z manipulacją niż z tym co wyjaśniłeś w drugim akapicie, ale jak najbardziej prawda.

Z Dobrodziejem też się nie do końca zgodzę, bo w końcu ty jej nie serwujesz "mieszanki przypraw" tylko zachowujesz się jak facet z jajami i własnym zdaniem.

Mam kumpla który specjalnie się przestaje odzywać do lasek albo jest mega miły a potem totalnie olewa - on nazywa to robieniem emocjonalnego rollercoastera (co działa oczywiście), dla mnie to jest chujowe i nienaturalne, bo można mieć dobre efekty będąc właśnie sobą, ale kto co lubi.

Niemniej jednak wpis fajnie obrazujący właśnie to "posiadanie jaj" nie tylko przy podrywie ale i w związku, i tak trzeba się zachowywać.

Wracając do tego bycia sobą, może ktoś się wypowie - mam kumpli który po prostu są mega dobrymi i wrażliwymi chłopakami - przystojni, z pasjami, ale zakochują się w dupach a te laski potem z nimi zrywają.
Teraz pytanie, czy dalej mają szukać dziewczyny z którymi idealnie się dobiorą czy też jednak powinni zmienić zachowanie (ale tutaj już trochę się traci naturalność).
Albo próbuję namówić też innego kolegę do podrywu, kilka razy chodziliśmy razem na dg/ng i aż mi go było szkoda bo fail za failem, a jak Quasimodo nie wygląda.

W końcu uznał że to nie dla niego i od 2 lat nie miał żadnej laski. Ja w sumie nie wiem co mam mu powiedzieć, bo argumenty na to "że się nie nadaje" po tych wyjściach mi się skończyły, jakieś pomysły?

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Tak po prawdzie to tylko

Tak po prawdzie to tylko kwestia nazewnictwa. I albo się to ma albo trzeba do tego w jakiś sposób dojść. Jak już sobie pewne rzeczy poukładasz, to nie ma mowy o udawaniu i "robieniu rolecoastera", on sam się robi, bo emocje to linia krzywa i pofałdowana, a nie prosta.

Portret użytkownika Pckr

Wiem o tym, po prostu

Wiem o tym, po prostu totalnie mi to "granie" nie pasuje w tym kontekście.

Tak dochodząc do korzeni to sama natura, wymuszając u kobiety okres i robiąc karuzelę hormonów, sprawia że ona sobie robi tą mieszankę emocji a my nie musimy nawet nic robić, wystarczy że będziemy sobą - to na pewno zaplanowane zostało w służbie męskości Laughing out loud

Portret użytkownika eldoka

Dobrze napisane. Też działam

Dobrze napisane.
Też działam podobnie.
U mnie nawet jak jest super i elegancko w związku to robię kontrolną awanturę oczywiście o sprawę która mnie irytuje.
Oczywiście później rozmowa i godzenie się w wyrku.
Jednego razu potrafię zrobić romantyczną kolację przy świecach z zawieszonymi po drodze w przedpokoju różami i po tym rzucenie ją na wyro, zerwanie ciuchów i gorący seks, poprzez misia przy filmie aż po twardego faceta trzymającego się swoich racji mocno.
Polecam. Ciężko później, żeby kobita sama z siebie nas opuściła.

Portret użytkownika TenTypTakMa89

Trzeba to ładnie podzielić:

Trzeba to ładnie podzielić: raz bad boy, raz cham, raz romantyk, raz z jajami. Emocje muszą być i pozytywne i negatywne Wink

Ps. nie ma czegoś takiego jak modelka z insta. Albo jest modelką agencyjną, albo nie jest modelką Wink

Portret użytkownika eldoka

Ty jesteś modelką z insta, ja

Ty jesteś modelką z insta, ja żołnierzem z call od duty Laughing out loud

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Oj no nie pamietacie już tego

Oj no nie pamietacie już tego trolla (od modelek z insta i piłkarzy) Garrego...? To był taki inside joke dla kumatych i uważnych Wink

Przecież jasne, że na tym etapie życia bardziej na inne rzeczy patrzę.

Portret użytkownika Trancer

Bardzo fajny wpis Dobrodzieju

Bardzo fajny wpis Dobrodzieju Wink

Porównanie do przypraw jest bardzo trafne.

Dodam od siebie tylko tyle, że czasami nie wystarczą tylko "bazowe smaki" typu ostry, łagodny itp.

Czasami trzeba trochę sie wysilić i zrobić własną i unikalną mieszankę smakową.

Pozdrawiam Wink

Fajnie, fajnie. Tylko jak już

Fajnie, fajnie. Tylko jak już zamieszkasz z panną to już tak prosto nie jest. Bo co? Trzaśniesz drzwiami i pójdziesz w pizdu i zaraz wrócisz? Albo zerwiesz kontakt na kilka dni mieszkając w jednym domu? Jakieś pomysły?

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Nie chodzi tu o trzaskanie

Nie chodzi tu o trzaskanie drzwiami "na pokaz", tylko o wyraźne komunikowanie swoich stanów emocjonalnych. Przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem...

Tu nie chodzi o jakieś sztuczki z kapelusza, tylko o bycie w zgodzie ze sobą i nie ukrywanie pewnych rzeczy przed kobietą. Jesteś zadowolony, to to okazujesz. Nie jesteś, to tak samo.

Niemniej, jak będziesz cały czas "grał i udawał" to masz absolutną rację, chuja takie zachowania dadzą, bo przy wspólnym mieszkaniu nie bardzo już da się udawać.

Tylko po co odwlekać ten moment, aż do wspólnego zamieszkania?