Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Damski dąs

Portret użytkownika Mendoza

Zacząłem odpisywać juzerowi @tuurystaaa na jego pytanie odnośnie fochów tu i ówdzie rzucanych przez jego kobiete i wyszło mi, że chciałbym więcej powiedzieć niż forum tego wymaga, więc pochyliłem nad klawiaturą raz jeszcze by spłodzić mniej lub bardziej dobroczynnie nowego blogaska, nie tylko dla mnie, by uporządkować ten temat w szufladce, lecz także dla was, czytelników, byście mieli co pod ręką, by zająć swoje myśli, nawet siedząc, na kibelku tworząc swego jednorazowego "artystycznego" klocka.

Focha się każda kobieta, częściej/rzadziej/mocniej/mniej wyraziźcie. To dosyć ważne by zrozumieć tą różnicę między dobitnym dąsem a zdawkowym fochem.
Jakże istotna jest również wiedza, że malutki nierozpoznany foszek, może zamienić się w przyszłości awanturę kończący związek.

Dlatego MOIM zdaniem należy reagować i rozmawiać, nie przemilczać. Problemy będą zawsze i wszędzie, od nas głównie zależy to, JAK, je rozwiążemy.

Lubię porównywać posiadanie kobiety do posiadania samochodu. Sprawdza się to do tej pory DLA MNIE. A porównanie mówi:

Jak dbasz

Tak masz

I to jest prawda, jak jest problem z samochodem to sie go NIE ZOSTAWIA w garażu na mityczne TRZY DNI by doszedł do siebie, lecz szuka sie problemu i go rozwiązuje.

Tak samo jest z kobietami, one sie czasami psują i trzeba je naprawić. Im wcześniej się to zrobi, tym więcej frajdy z jazdy w łóżku/codzienności.
Tyle różnicy, że sie je nie naprawia śrubokrętem, lecz emocjami(kropka)

Kobiety czasem mają jazdy, i to są bardzo często jazdy Z DUPY, czyli BEZ SENSU.
Często gęsto się uniosą, z kłaczka zrobią futro, wygeneralizują. Bo nie chce się akurat seksu, przytulasków, zjazdu z urlopu o dzień wcześniej dla niej itp.

Kobiety z takich małych rzeczy potrafią posągi niewierności czy też niechęci do jej osoby wznieść w sekundy na setke.
Podpalają się niemiłosiernie.

Nie wolno takich sytuacji brać na serio.

Nigdy

Kobiety w gruncie rzeczy same sie tego wstydzą, że tak reagują, ale jednocześnie nie przyznają się do tego choćby im jędrną i słodziutką dupeczkę czerwoniutkim żelazem przypalano, bo by straciły twarz.

Na foszki jest MOIM zdaniem jedna rada.

Wyśmiać je

ironią

We DWÓJKĘ!

Na przykład:

Przychodzę zjebany po robocie (13h, 8h etat i 5h na mojej firmie) do chaty na kojo, mam ochotę tylko odlecieć. Moja zaczyna, że a "czemu mnie nie przytulasz?" "Leżysz jak skała, tak jakby Ciebie tu nie było!" i popina na kanape spać sama żegnając mnie dąsem. Czekam 5 minut by zrozumiała, że na kanapie zimno i nie wygodnie.

Wstaje

Idę

Kłade się koło niej.

"No i co? Zostajemy tu do rana czy idziemy spać normalnie"

"-Idziemy spać normalnie..."

i po chwili:

-Dlaczego po mnie przyszedłeś?

-Bo byś tam sama spała głuptasku"

Takie rzeczy w związku się zdażają prawie codziennie.

-Ironią o tym jej przypomniałem kilka razy. Czy aby na pewno jej dostatecznie dobrą herbatkę zrobiłem czy znowu pójdzie na kanapę sie trząść niewygodnie pod kocykiem?

...

Tak czytam co napisałem i się dziwie, czy aby naprawdę taka pisanina potrzebna była?

Czy może człowiek ma niedostatecznie kontaktu i taktu z drugim człeniem by to pojąć?

Och, chyba się uniosłem, wybaczcie.

Czuje też moje kobiety, które mam, i miałem. Wiem z czym mogą mi wyskoczyć, nawet jeśli o tym nie mówiły, bo czytam to z ich zachowania.

Ale do brzegu.

NIE WOLNO nigdy się zmienić ze względu na focha, bardzo pomaga albo poświęcenie jej uwagi, albo zaprzestania dawania jej uwagi dopóki się nie ogarnie.

Jeżeli kobieta wierci, drąży temat, męczy, NIGDY, przenigdy się nie zgadzajcie.

Powiedzenie

"Słyszę co mówisz, przemyślę temat"

To daje nam CZAS

I można spokojnie pomyśleć, nie angażując zbytnio emocji. Do zupełnie innych wniosków można dojść niż w gorącej dyskusji i kilka argumentów i (przede wszystkim!!!!) kontrargumentów można wyczarować zarabiając czas przed bitwą.

Bo takie bitwy w związku to cotygodniowy/comiesięczny standard.

Przygotujcie sie na to.

Rozwiązywanie problemów to dzisiejszy luksus życia. Im bardziej to sie UMIE, tym lżej pod góre, a góra będzie zawsze, jeżeli ambicji wystarczy.

Odpowiedzi

Portret użytkownika NiCo

Mendoooza, miło Cię czytać po

Mendoooza, miło Cię czytać po latach!

Powiem Ci że sądząc po ostatnich tematach to trafiłeś w dziesiątkę. Przyda się ten blog, przyda. Póki będzie wysoko, może obiedzie się bez tych przykrych tematów przesadnej spiny w związkach i ogólnie. Przecież nie tylko tam spotkamy się z ST.

Więcej luzu Pany!

Pozdrówka!

Portret użytkownika SIKS

Szkoda,że nie przeczytałem

Szkoda,że nie przeczytałem tego przed zrobieniem awantury swojej lubej.

O rany czyli te regularne spiny i problemy z dupy to jednak standard.

Trzeba mieć naprawdę anielską cierpliwość do kobiet.

Ja się nie mogę nadziwić jak to jest, że laski przed związkiem chodzą jak w zegarku, a potem zaczynają odpierdalać raz na jakiś cza, czasem częściej, czasem rzadziej ale jakas regularność jest.

Portret użytkownika Mendoza

No z mojego doświadczeni

No z mojego doświadczeni spięcia 'Z' i bez powodu są zespawane w naturze związku. Kwestia szczęścia to umiejętność ich rozładowywania.

Kobiety to jedyna płeć która na początku się stara na początku wypaść lepiej nić jest?

Czy faceci też ma początku lepiej się starają prezentować niż są w rzeczywistości?

Portret użytkownika Kensei

Każdy na początku prezentuje

Każdy na początku prezentuje się z tej lepszej strony, jeżeli mu na czymś zależy.

Portret użytkownika Mendoza

To było pytanie retoryczne...

To było pytanie retoryczne...

dobry blog

dobry blog

Wyniosłem z tego bloga dwie

Wyniosłem z tego bloga dwie rzeczy które wertuje sobie w mojej głowie od kilku miesięcy i czego brakowało w moim związku - jest to komunikacja i nie unoszenie się dumą/reagowanie emocjonalnie w czasie kłótni.
Lepiej właśnie odpowiedzieć tak jak napisałeś tj: "przemyślę temat i pogadamy" i na chłodno spojrzeć na sytuację, aniżeli nawalać bezsensownymi argumentami na prawo i lewo byle by wyszło na nasze.

Portret użytkownika Pinochet

Te argumenty to tak naprawdę

Te argumenty to tak naprawdę niewiele dadzą. Człowiek tak funkcjonuje, ze bedzie bronic swoich racji. Najlepiej olac temat i wrócić do niego z chlodna głowa i inaczej poprowadzić rozmowę.

Dale Carnegie "jak zdobyć przyjaciół i zjednac sobie ludzi" - w tej książce jest poruszanych wiele tego typu rozkmin, pelno przykładów. Naprawdę jest super, polecam

ja takze polecam

ja takze polecam

Właśnie staram się zmienic

Właśnie staram się zmienic stanowisko „wygrana ponad wszystko” na „wygrana dla obu stron”. Co z tego, ze wygram jakaś kłótnie z dziewczyna i ona w jakiś sposób przyzna mi racje skoro później w głębi duszy może żywic urazę przez to.
Na książkę na pewno zerknę.

Portret użytkownika Pinochet

Ja wiecznie bylem zawzięty,

Ja wiecznie bylem zawzięty, wiecznie moje musialo byc na wierzchu, teraz sie zastanawiam na chuj? Nie raz mogłem powiedzieć, ze ma rację i uniknąć kłótni. Oczywiście znajmy w tym umiar bo nie na wszystko można przymknąć oko Wink

Teraz jestem na takim etapie, ze nie zależy mi by wygrywać wszystkie potyczki słowne z dziewczyną, punktować argumentami itd.

Pinochet, masz w 100% racje,

Pinochet, masz w 100% racje, czasem lepiej zagryźć zęby i powiedzieć masz rację i mieć spokój, czasem lepiej przemyśleć na chłodno całą sytuację i postawić swój punkt widzenia, a czasem trzeba stanąć przy swoim i nie dopuszczać innej myśli. Ja własnie kiedyś trwałem cały czas przy tym ostatnim. Teraz staram się być i trwać w etapie w którym ty jesteś, bo no własnie, po co się kłócić o błahostki?
Ja się kłóciłem o tak masakryczne bzdety, ze aż mi słabo. Co mi to dało? Dosłownie, kurwa, nic.